Jeżeli opublikowany na blogmedia list Jarosława Kaczyńskiego do członków partiijest prawdziwy (a wszystko wskazuje, że tak i sobie wypłynął na szersze wody, czyli jakiś zdrajca go wyniósł), oznacza on, że JK przeszedł do kolejnego etapu sekciarskiego. Na wstępie chwali się (?), że za czasów PC też listy pisał. List wyznacza członkom, co i jak mają myśleć. Typowy sekciarski ton znany mi z badań nad Świadkami Jehowy. Wyobraźcie sobie, że tam także w wewnętrznym biuletynie (Nasza Służba Królestwa) systematycznie publikowany jest list ,,Do głosicieli.’’ Ton i forma jest zawsze taka sama: chwalenie się jakimiś sukcesami, przypomnienie, że koniec świata już jutro i poganianie do głoszenia (chodzenia od domu do domu).

 

List Kaczyńskiego różni się tym, że oprócz tego iż jest znacznie dłuższy, jest po prostu momentami debilny, serwujący prostackimi hasłami, utrzymujący PiSowski matrix.

 

Popatrzmy na fragmenty.

 

Najpierw Kaczyński opisuje wielki spisek medialny, trwający od początku działania PiSu. Głupota polega na tym, że PiS w tym okresie momentami trzymał media ,,za mordę,’’ ale Kaczyński swym wyznawcom do wierzenia podaje, że media zawsze były wrogie PiSowi. Dlatego on pisze list, aby wyjaśnić ,,jak się rzeczy mają.’’

 

Medialne ,, Akcje te występują z reguły w momentach, w których mają miejsce jakieś korzystne dla nas wydarzenia lub zmiany sytuacji. Można powiedzieć, że gdy tylko „zaczerpniemy głęboki oddech”, natychmiast następuje próba pewnego rodzaju „przyduszenia” nas.’’  W takim tonie warto zapytać, czy Smoleńsk był ,,korzystnym wydarzeniem.’’? Powódź była korzystną ,,zmianą sytuacji’’!!??? Kaczyński stwierdza naokoło tezę: im gorzej, tym lepiej! Byłoby świetnie, ale te przeklęte media wszystko psują.

 

,,Wrogowie wewnątrz partii’’

 

Ten sam medialny ton uderzył też w Marka Migalskiego. Awansował on z ważnego członka PiS do roli wewnętrznego wroga na usługach medialnych:

 

,, Zgodnie z tym, czego można było oczekiwać, nastąpiła reakcja, tzn. kolejna kampania przeciwko nam. I to – jak niestety zdarzało się w przeszłości – z wykorzystaniem członków partii albo ludzi z nią związanych. Chodzi o tzw. list Marka Migalskiego.’’

 

Czyli członkowie sekty już wiedzą, że Migalski nie działał sam, był kierowany, a list dyktowały mu wrogie PiSowi dziennikarze(?). Najpewniej Migalski tylko po to wszedł do partii, niczym koń trojański aby rozwalić ją od środka. Nie jest ważne, że nigdy nie był w PiSie, ale wiara nie musi mieć sensu, może być debilna. Czym głupsza tym lepsza.

 

Teraz następują wnioski. Pierwszy jest niesamowicie debilny, zacytujmy go w całości:

 

,, Po pierwsze, nie można w żadnym wypadku twierdzić ani przyjmować, że osoby w ten czy inny sposób związane z PiS, które biorą w tych wydarzeniach udział, robią to z dobrą wolą. Trzeba by założyć, że nie mają elementarnego rozeznania politycznego, a takie założenie nie znajduje jakichkolwiek podstaw.’’

 

Co w tym debilnego? Kaczyński stwierdza nie mniej nie więcej ale to, że wszyscy członkowie PiSu występujący na ,,szkle’’ są tępakami, w dodatku mają złą wolę i nic a nic się nie znają na polityce! Ludzie, jeśli tak jest , głosowanie na PiS to idiotyzm, po co glosować na durnych baranów?! Wszak Kaczyński sam to stwierdza!

 

Drugi wniosek dotyczy kampanii. Kaczyński stwierdza, że była ona do kitu, zupełnie do kitu. Biedny Poncyliuszek, tak skopać kampanie!!! Wg boga PiS nie dała ona żadnych pozytywnych efektów. Zabawne, prawda? Ale od publikacji listu takie wierzenia obowiązują członków PiS.

 

Trzeci wniosek dotyczy ,,sprawy Smoleńska.’’ Kaczyński potwierdza, że trzeba grać tą kartą do bólu i do znudzenia. Zatem ,,Tusk z krwią na rękach’’ będzie ciągle wykorzystywany. Zabawny jest natomiast tekst odnoszący się do komisji sejmowej:

 

,,Trzeba też podkreślić, że nasze inicjatywy, a w szczególności powołanie zespołu sejmowego, doprowadziły do pewnego ożywienia działań władzy w sprawie Smoleńska, choćnie doszło tu do zasadniczej zmiany.’’

 

Zatem komisja ożywiła działanie rządu, ale.. nic nie ożywiła, nie ma zmiany. Zaprzeczyć samemu sobie w jednym zdaniu to objaw geniuszu Kaczyńskiego. Oczywiście wierni nie pomyślą nad nim, podane do wierzenia, więc wierzyć będą: zmieniło się to, że nic się nie zmieniło. Amen. Niesamowity sukces Macierewicza:P

 

W tym samym punkcie Kaczyński stwierdza, że rząd nadal liże buty zarówno Rosji, ale i Niemcom. Skąd Niemcy przy tragedii Smoleńskiej? Cholera wie, może i oni maczali w tym palce, czego dowiedzie Macierewicz, jeśli tylko Kaczyński tak postanowi.

 

Kolejny punkt dotyczy uczczenia Lecha Kaczyńskiego. Najkrócej: Wawel to za mało, trzeba czcić nieustannie, coraz bardziej, bo trzeba i kropka. Niestety nie ma nic napisane, jak, ale że trzeba. Amen.

 

 

Punkt piąty dotyczy ,,kwestii krzyża.’’ Do wierzenia się podaje, że PiS nie ma z nim nic wspólnego, ale pisze do biskupów, chce pomnika. O swej obecności pod krzyżem Kaczyński nic nie pisze, a skoro nie ma nic wspólnego z zadymą o krzyż, to oficjalny dogmat mówi nam, że go tam nie było. Amen.

 

Punkt 6ty mówi o tym, że PiS zajmuje się też innymi dziedzinami niż Smoleńsk i krzyż, ale media tego nie widzą. Kuriozum, bo wcześniejsze punkty dotyczyły właśnie Smoleńska jako najważniejszego zadania, pomnika a tu raptem zaprzeczenie – PiS zajmuje się innymi sprawami. Zakręcone to? Tak. Zaprzeczające sobie? Jasne. Ale kogo to obchodzi – wierzący wierzyć mają, a nie myśleć.

 

Punkt siódmy:

,, Po siódme, wskazane wyżej sprawy stawiają na porządku dziennym zorganizowanie na nowo sposobu komunikowania się kierownictwa PiS i Klubu Parlamentarnego PiS z członkami partii. Zdaję sobie sprawę, że większość z Was nie ma po prostu czasu na dokładne śledzenie wszystkich wydarzeń, nawet tych bezpośrednio związanych z PiS, i siłą rzeczy może się znaleźć pod wpływem przekazów całkowicie lub częściowo zafałszowanych.’’ To dokladnie jak u Świadków Jehowy, przytoczonych na początku. Oni też nie mają się karmić z innych źródeł, niż z tego, co podają z centrali. Kaczyński chce iść tą drogą – media fałszują, kłamie, on powie członkom ,,w co wierzyć należy.’’

 

Jak to wygląda w praktyce? A tak: ,, Członkowie Klubu Parlamentarnego PiS i inne osoby z naszej partii zajmujące eksponowane stanowiska muszą wybrać lojalność lub pójść własną drogą. Nie oznacza to oczywiście, że uniemożliwiamy dyskusję.’’ Zatem albo żyjecie zgodnie z wierzeniami i wierzenia te głosicie, albo won mi w cholerę. No ale możecie dyskutować, o ile dyskusje są zgodne z wierzeniami. I ktoś mi powie, że to nie sekciarstwo?

 

Czym kończy się list? Stwierdzeniem, że tylko PiS jest w stanie... obronić religię katolicką! To ci polityczny plan! Toć już wiemy, po co PiS jest na scenie. Nie do rozwiązywania spraw gospodarczych, rządzenia Polską, eee tam. On jest aby bronić religii katolickiej. Morda w kubeł i wierzyć w to:)